Legenda o Świebodzickim Strażaku

Stare fotografie, pocztówki, różne historie i artykuły... Rozmowy o historii miasta i regionu.
Awatar użytkownika
Adrian
Administrator
Posty: 1048
Rejestracja: 21 mar 2008, o 12:57
Kontakt:

Legenda o Świebodzickim Strażaku

Post autor: Adrian » 5 gru 2011, o 23:49

Kiedy skończyła się wojna siedmioletnia, dług miejski był tak duży, że spłata jego przeciągnęła się na wiele lat. Miasto było bardzo biedne i magistrat nie mógł pozwolić sobie na zatrudnienie zbyt wielu ludzi do pilnowania ładu i porządku. Najtrudniej było znaleźć kogoś, kto za skromną opłatę nadzorowałby bezpieczeństwo pożarowe miasta, pełniąc swoje obowiązki przede wszystkim w porze nocnej, kiedy wszyscy mieszkańcy śpią i zagrożenie jest największe.

Mijały miesiące, a kandydata nie było. Pewnego chłodnego, wrześniowego wieczoru, przez Bramę Górną, przybył do miasta młody wędrowiec. Cały swój dobytek niósł w węzełku, na kiju przerzuconym przez ramię. Liche ubranie niezbyt chroniło go przed chłodem. Kim był i skąd przybył, nigdy nikomu się nie zwierzył, zdradził tylko, że ma na imię Florek. Od pisarza miejskiego przy Bramie, dowiedział się o wolnej posadzie strażaka. Za pozwoleniem urzędnika miejskiego, przenocował w pobliskiej szopie i rano zjawił się u wójta. Zaproponował objęcie posady za wyżywienie i możliwość zamieszkania na wieży ratusza, skąd nocami będzie mógł pilnować miasto przed czerwonym kurem. Wójt zgodził się ochoczo i w ten sposób młodzieniec rozpoczął swoją pracę. Zajął niewielką klitkę na wieży ratusza i bardzo sumiennie zaczął wykonywać swoje obowiązki. Każdej nocy, do świtu, pilnował bezpieczeństwa miasta, a dniem, na sienniku leżącym na podłodze pomieszczenia, odsypiał nocne zmęczenie. Mijały lata. Miasto nie raz zostało uratowane dzięki sumienności Florka.
Ale nadszedł rok 1774. 26 lipca, po obiedzie, strażak położył się, by odpocząć przed codzienną nocną pracą. Zmęczony, zasnął twardym snem i nie słyszał odgłosów pożaru jaki wybuchł w rynku, tuż obok ratusza. Nie obudziły go też lamenty i krzyki ludzi. Pożar, z powodu silnego wiatru wywołanego zbliżającą się burzą, szybko rozprzestrzeniał się na kolejne domy i w końcu, ogniem zajął się też ratusz, ze śpiącym na wieży Florkiem. Biedny młodzieniec, kiedy się obudził, nie zdołał już uniknąć okrutnej śmierci.

Miasto odbudowano, drewniane domy zastąpiono murowanymi i nie zatrudniano już nocnych obserwatorów, bo zagrożenie było znacznie mniejsze. Wybudowano też nowy, murowany ratusz, stojący w rynku do dziś. 10 lat później, pod koniec maja, nad miastem przechodziła burza i piorun wzniecił na przedmieściu pożar domu, który szybko ugaszono. Niektórzy twierdzili, że w tym czasie, na galeryjce wieży ratusza, widzieli człowieka, który coś bezgłośnie krzyczał i wyciągał ręce w kierunku pożaru. Jedni uwierzyli, inni - nie. Ale nawet dziś można spotkać mieszkańców miasta, którzy twierdzą, że niekiedy widzą, jak nocą, na wieży spaceruje po galeryjce cień człowieka, jakby obserwującego miasto i okolice. Ci, którzy widzieli twierdzą, że to Florek chroni nasze miasto do dziś, bo nie może zaznać spokoju, że nie ustrzegł go kiedyś.

Źródło - anonimowe. Warto "wyszukiwać" kolejne legendy?

Tyfon
Zaglądacz
Posty: 76
Rejestracja: 25 mar 2010, o 19:44

Re: Legenda o Świebodzickim Strażaku

Post autor: Tyfon » 8 gru 2011, o 20:04

Adrian pisze: Warto "wyszukiwać" kolejne legendy?
...warto. Jak ich nie odnajdziesz, to ich nie poznamy.

ODPOWIEDZ